O tym, dlaczego lubię aligatory…

W latach 50-tych i 60-tych ubiegłego stulecia, w wyniku wzmożonych polowań na aligatora, ten zimnokrwisty gad niemal zupełnie zniknął z naszej planety. Na szczęście, w porę zaliczony do gatunków chronionych, w ciągu kilkunastu następnych lat zwiększył populację do znacznych rozmiarów.

Dzięki ludzkiemu wysiłkowi i unikalnym formom przetrwania w trudnych warunkach dzisiejszy aligator to nie tylko ciekawy okaz fauny, ale także idealny surowiec na drogą galanterię i… pyszne mięso.

Aligator to niezwykłe zwierzę. Przeciętnie osiąga długość 3-4 metry, ale największe odnotowane gady urosły nawet do 6 metrów. Żywi się głównie rybami, ale nie gardzi ptakami, płazami czy małymi ssakami. Nie atakuje ludzi, a wręcz ich unika, ale w poczuciu zagrożenia może być bardzo niebezpieczny. Właśnie dlatego należy pamiętać, aby W ŻADNYM WYPADKU nie podchodzić do tego zwierzęcia bliżej niż na odległość 10 metrów. Nie wolno go też dokarmiać bez względu na to jak mały albo niegroźny się wydaje. Spacerujący mało uczęszczanymi drogami aligator to bardzo częsty widok w rejonie południowej Florydy.

DSC_0324

W czasie mojej ostatniej podróży na Florydę miałam okazję stanąć „twarzą w twarz” z tym niebezpiecznym gadem. I wiecie co? Nawet go polubiłam. Na talerzu 🙂 Potrawka z aligatora (z hodowli, a nie schwytanego na wolności) to stary florydzki specjał. Gładkie, elastyczne i zupełnie pozbawione tłuszczu mięso to prawdziwa uczta dla podniebienia. Nie jest łatwo dobrze przyrządzić tego gada. Mięso najlepiej smakuje gdy jest bite i bardzo dobrze wysmażone. Z kolei gdy zostanie przyrządzone niewłaściwie bywa twarde i nieco żylaste. Z reguły podawane jest w postaci steku z frytkami i sałatką, ale smakosze mogą spróbować chociażby gator legs czyli aligatorowe nóżki lub gator nuggets 🙂

Podczas objazdu Florydy nie raz i nie dwa zdarzyło mi się próbować potrawkę z tego zwierzęcia. Z każdym posiłkiem smakowała inaczej i zawsze też była wyborna. Niestety żaden z szefów tamtejszej garkuchni nie chciał zdradzić tajemnic swojego przepisu na danie z aligatora. O tym, jak przyrządzać takie mięso dowiedziałam się dopiero w Nowym Orleanie od kobiety, która wynajęła mi pokój w swoim domu. Niestety z racji krótkiego pobytu w Luizjanie nie zdążyłyśmy przygotować tego dania wspólnie, ale może Wam przepis się przyda 🙂

PRZEPIS NA KOTLETY Z ALIGATORA (porcja dla 2 osób)

SKŁADNIKI:
1/2 kg mielonego mięsa z aligatora
1 jajko
1/2 szklanki tartej bułki
1/2 kostki rosołowej drobiowej
1 średnia cebula
1 mała zielona papryka
1 ząbek czosnku
2 łyżki przecieru pomidorowego
2 oliwy z oliwek
1/2 łyżki bazyli
2 łyżki mąki
sól i pieprz (ewentualnie słodka papryka)

SPOSÓB PRZYRZĄDZANIA:
Paprykę należy obrać ze skórki i drobno posiekać. Cebulę i czosnek również trzeba drobno pokroić i podsmażyć na złoty kolor wraz z przygotowaną papryką. Rozpuścić kostkę rosołową w 1/4 szklanki zimnej wody. Mięso wymieszać z jajkiem, tartą bułką, przecierem pomidorowym, bazylią, bulionem rosołowym i podsmażonymi warzywami, a następnie przyprawić do smaku pieprzem i solą lub słodką papryką.
Uformować małe kotleciki, obtoczyć w mące i smażyć na oliwie z oliwek, aż do momentu uzyskania brązowej, chrupiącej skórki.

GOTOWE! SMACZNEGO 🙂

Aligator urósł do rangi symbolu Florydy oraz sąsiadującej Luizjany. Można go spotkać na wolności m.in. w osławionym Everglades National Park, a także w hodowlach (zarówno państwowych jak i prywatnych), których w południowych Stanach jest mnóstwo. Z pewnością warto się wybrać na farmę aligatorów i zobaczyć to zwierzę z bardzo bliska bez obawy o utratę nogi albo ręki 🙂

DSC_0451 DSC_0449 DSC_0448 DSC_0413

W ramach biletu wstępu mamy z reguły zagwarantowane kilka rodzajów show z udziałem aligatorów i śmiałków, którzy się nimi „opiekują” 🙂 Niekiedy można także obejrzeć pokazy z wężami oraz hodowane na farmach lokalne, ale dla nas niezwykle egzotyczne ptaki.

Polecam przede wszystkim zobaczyć jak wygląda karmienie aligatora. Gwarantuję, że po czymś takim wielu z was przejdzie ochota na bliskie spotkanie z tym zwierzęciem gdzieś w otwartym terenie 🙂

DSC_0484

Jedną z największych atrakcji takich farm, położonych z reguły na mokradłach, są przejażdżki amfibiami czyli pojazdami przystosowanymi konstrukcyjnie do poruszania się zarówno po lądzie jak i po wodzie. Wydają one nieznośny do strawienia hałas (podczas rejsu nosi się słuchawki), ale podobno aligatory nie maja nic przeciwko 🙂

DSC_0410 DSC_0403 DSC_0350 DSC_0344 DSC_0401

2 uwagi do wpisu “O tym, dlaczego lubię aligatory…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s