Najsmutniejsze miasto świata

Ostatni weekend spędziłam w jednym z najsmutniejszych miast świata. Wyjechałam zafascynowana.

Tallin, bo o nim mowa, jest jak wiele innych miast europejskich, ze Starówką na niewielkim wzniesieniu i nową dolną częścią. Estońska stolica słynie przede wszystkim ze swojej średniowiecznej architektury, ale to nie ona mnie urzekła. Najbardziej niezwyczajna jest atmosfera tego miejsca i napotkani po drodze ludzie, którzy pozostaną w mej pamięci. Na długo przed wyjazdem, o Tallinie wiedziałam bardzo mało. Wyobrażałam go sobie jako swego rodzaju zaścianek radzieckiego mocarstwa, krainę zrusyfikowaną, z powoli zanikającymi obyczajami i wypieraną mową ojczystą.

DSC_0150

Zamiast tego zobaczyłam „melanż”, którego nie widziałam wcześniej nigdzie indziej. Stwierdzam dziś z przekonaniem, że Tallinn to miasto bardzo twórcze, w którym kwitnie bujne życie kulturalne i… nocne. Przepiękna Starówka została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO już w 1997 roku, a 14 lat późnej Tallin został Stolicą Kulturalną Europy.

DSC_0180

Zdeterminowana chęcią poznania prawdziwego oblicza Tallina chłonęłam wszystko jak gąbka wodę.

Po wyzwoleniu się spod okupacji Związku Radzieckiego malownicza, tętniąca życiem stolica Estonii jest obecnie jednym z najchętniej odwiedzanych miast w Europie. Podobno urodą Tallina można się zachwycić o każdej porze roku. Dla mnie jednak miasto nie ma w sobie nic z bogactwa i dobrobytu Paryża czy Londynu. Nie może się również poszczycić wyszukaną nowoczesnością sąsiednich państw skandynawskich. Znalazłam w nim za to taką naturalną szczęśliwość świata łacińskiego połączoną z powściągliwością charakterystyczną dla ludzi z Północy.

DSC_0005

Prawda jest taka, że Tallin nieprzerwanie próbuje być miastem europejskim, jednak pozostałości komunizmu są w nim namacalne i dobrze widoczne nawet bez dogłębnej znajomości tematu. Piękna brukowana kostka sąsiadująca ze swoim komunistycznym odpowiednikiem, niedbale zagospodarowana zieleń, kosze na śmieci zawieszone wysoko na słupach, poradzieckie kioski na chodnikach, siermiężna architektura, nowoczesne przystanki autobusowe nijak mające się do otaczającej je zabudowy – to tylko niektóre ze stałych elementów tallińskiego i (śmiem wnioskować) estońskiego krajobrazu. Całość daje nieco przygnębiające wrażenie i na pierwszy rzut oka raczej smuci niż raduje.

DSC_0001

Wystarczy jednak zostawić za sobą ten szaro-bury krajobraz i udać się tam gdzie koncentruje się życie estońskiej stolicy czyli na Starówkę i tereny bezpośrednio do niej przyległe. Wygląd tej części miasta uderza (chyba dla zachowania równowagi) niesamowitą dbałością o szczegóły. Nawet tak z pozoru nieciekawe detale jak betonowa ściana podtrzymująca skarpę, miejski szalet czy tablice informacyjne nie odstraszają, a wręcz przeciwnie – budzą zainteresowanie przypadkowego przechodnia. Wydaje się to dziwne? Taki jest właśnie Tallin. Betonowa ściana pokryta oszlifowanym, jasnym kamieniem ozdobiona wianuszkiem dekoracyjnych roślin budzi raczej pozytywne skojarzenia i nie razi na tle średniowiecznych murów. Miejskie toalety to z kolei dość obszerne, zielone domki w modnym niegdyś stylu fin de siècle, które nie dość, że wyglądają ujmująco ładnie to całkiem dobrze komponują się z okoliczną zabudową.

DSC_0197

Na pochwałę zasługuje również fakt, że tallińska Starówka jest praktycznie całkowicie wolna od rażących w oczy reklam, które zaśmiecają chociażby naszą stolicę. Nie znajdziecie tam również straganów z mydłem i powidłem, ani tym bardziej budek pełnych kebabów. Za to z pewnością nie przejdziecie obojętnie obok średniowiecznych wozów, na których ubrani w tradycyjne stroje Estończycy sprzedają prażone orzechy, migdały w miodzie, zioła i regionalne wyroby dziewiarskie.

Wielbiciele niecodziennych rozwiązań przestrzennych w miejskiej architekturze z pewnością oszaleją na punkcie pomysłowych i odważnych w wykonaniu fontann, których pełno na tallińskich placach.  Mnie urzekł pewien heros dźwigający coś na kształt odwróconego do góry nogami ogromnego talerza, na którym gołębie zrobiły sobie lądowisko 🙂

Ze względu na mało atrakcyjny wygląd postkomunistycznej części Tallina, większość przyjezdnych ma skłonność do koncentrowania swojej uwagi tylko na Starówce. Na szczęście jest też kilka „nowoczesnych” budynków, które zasługują na uwagę i nie kojarzą się z radziecka dominacją.

DSC_0057

Stare Miasto można zobaczyć w jeden dzień, ale cała reszta, chociażby Kadriorg czy Pirita, wymaga nieco więcej uwagi i skupienia. Jeżeli macie tylko jeden dzień, to w zupełności wystarczy on na spacer po Starówce. Ci, którym się nie śpieszy mają do wyboru mnóstwo muzeów takich jak między innymi Muzeum Fotografii, Muzeum Min Morskich, Muzeum Morskie, Muzeum Czekolady Kalev, Muzeum Zdrowia i wiele innych, równie oryginalnych i bogatych w zbiory.

DSC_0271

DSC_0277

Jeśli zwiedzanie obudzi w Was głoda (obojętnie czy małego czy dużego) z pewnością długo w takim stanie nie pozostaniecie. Tallińska Starówka słynie z przeogromnej ilości uroczych knajpek i wszelkiej maści restauracji oraz kawiarni. Jedna z najsłynniejszych DRAKON III, która w oczach przyjezdnych urosła już niemal do rangi must see, jest stylizowana na średniowieczną tawernę. Odziana w płócienną kiecę, przemiła Estonka uraczy Was cudownie sycącą zupą z łosia, którą spożyjecie prosto z drewnianej miski, ponieważ sztućców w tym lokalu nie przewidziano. Dla fanów naleśników nie zabraknie z kolei atrakcji rodem z naszego PRL’u. KOMPRESSOR to miejsce, w którym za 4,90 euro skosztujecie dwa wspaniale puszyste placki w dowolnej niemal konfiguracji smakowej. Mój faworyt to naleśnik z blue cheese i grzybami.

DSC_0024

DSC_0081

DSC_0156

Jest jednak coś, co w Tallinie mi się nie podoba. Tym czymś jest ogólnie panująca drożyzna. Nie mówię tu tylko o hotelach czy restauracyjnych przysmakach. Drogie są także produkty spożywcze i bilety wstępu. Może to kwestia wymiany estońskiej waluty na euro, a może polskich niezbyt wysokich zarobków?

Jedno jest pewne. Warto pojechać do Estonii i na własnej skórze przekonać się o tym, że Tallin to nie tylko bogata historia i zabytki z rodem ze Średniowiecza, ale co ważne –  radziecka niegdyś rzeczywistość, zmieniająca się obecnie bardzo dynamicznie z każdym rokiem, miesiącem i tygodniem.

DSC_0108

DSC_0087

PS. A czy wiedzieliście, że to Estończycy wymyślili Skype’a?

Ja też nie 🙂

14 uwag do wpisu “Najsmutniejsze miasto świata

  1. Ja już za tydzień tam będę. Z zainteresowaniem śledziłam Twoją relację na FB i teraz ten wpis. Przyznam, że jeszcze przygotowana na wyjazd nie jestem. Przewodnik jest, ale nie tknięty. A jeszcze jakieś knajpki poleciesz? Jak Tallin wypada w porównaniu z Rygą, Twoim zdaniem czywiście? Pozdrówki, Cel

    Polubienie

    • Witaj 🙂 Jeśli chodzi o knajpki to oprócz tych dwóch wspomnianych w tekście polecam Ci jeszcze Golden Piglet na ulicy Rataskaevu 7, oczywiście na Starym Mieście. Z racji nazwy podają tam mnóstwo potraw z wieprzowiny, ale to naprawdę świetnie przyrządzone mięso (i mówi to osoba, która za mięsem nie przepada), a do tego fajnie podane. Sam wystrój restauracji też jest bardzo klimatyczny. Ceny takie jak w pozostałych lokalach na Starówce czyli niezbyt niskie 😦
      Co do porównania Tallina z Rygą, mi bardziej podobało się to pierwsze. Można w nim poczuć na plecach oddech Średniowiecza 🙂 No i obszar Pirity znacznie podnosi poprzeczkę :). Z kolei Ryga, mimo że ma piękną Starówkę nie jest wystarczająco oryginalna by mogła pokonać Tallin. Ale bliźniak naszego PKiN robi wrażenie, zwłaszcza przy lekko burzowej pogodzie 🙂 Taki relikt przeszłości, ale ciarki po plecach przechodzą 🙂
      Mimo wszystko warto pojechać i tu i tu, choćby po to, żeby móc powiedzieć, że się nie podobało 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    • Dzięki, akurat dobrze przyrządzoną wieprzowinę jestem w stanie zjeść:) Na pewno sprawdzimy polecone przez Ciebie knajpki. Byłaś może na jakieś plaży w Tallinie? Może Pirita właśnie? Tam w okolicy znajduje się podobno ciekawe skansen Rocca al Mare… wiesz może jak tam dojechać?

      Polubione przez 1 osoba

  2. mi sie Tallin bardzo podobal i napewno nie nazwalabym go najsmutniejszym miastem! To juz bardziej na ten przydoem zasluguje jego sasiad zza wody – Helsinki – te to smutek i deprecha. Tallin wesoly, pelen molodych ludzi i wszystkich serdecznych do pogawedki i pomocy.
    Ryga natomiast bardzo mnie rozczarowala – taki klub go go dla angielskich turystow. Niestety…

    Polubione przez 1 osoba

    • Tego określenia użyłam trochę z przekąsem 🙂 Mi również Tallin bardzo się podobał. Z kolei Ryga… Ładna Starówka choć niezbyt oryginalna i najdłuższa lotniskowa kontrola bagażu ever 😉 i to by było na tyle w temacie łotewskiej stolicy.

      Polubienie

    • a widzisz, ciezko czasem przekas zrozumiec w slowie pisanym 🙂
      Ja zrobilam wtedy trzy panstwa (Litwa, Lotwa, Estonia) i jako najmniej przyjaznych, wrecz naburmuszonych, wspominam wlasnie Lotyszow. Jezdzilam sporo po tych trzech krajach, lokalnym transportem (pociagi, autobusy) i na Lotwie kilka razy bylam uciszana za to ze rozmawiam i sie glosno smieje…. Raz bylam tez swidkiem jak kierowca autobusu, zatrzymal sie i wyrzucic chcial dwoch Rosjan za to samo…..

      Polubione przez 1 osoba

    • Tak, z tymi angielskimi turystami to się niestety zgadzam. Ilości ogromne, a przez to i bardzo komercyjnie. Natomiast starówka Rygi całkiem mi się podobała i ceny też nie były takie straszne. Można było znaleźć fajne i niezbyt drogie knajpki zaszyte w małych uliczkach.

      Polubione przez 1 osoba

    • Jeśli chodzi o plażę to byliśmy właśnie na Piricie. Żeby było ciekawiej trasę „tam” pokonaliśmy pieszo ze Starego Miasta 🙂 natomiast z powrotem byliśmy już zbyt zmęczeni i skorzystaliśmy z autobusu 🙂
      Na trasie Pirity możesz się poruszać autobusami nr 1A, 8, 34, 38, przy czym 1A i 8 jadą prosto w kierunku klasztoru, a 34 i 38 odbijają w stronę wieży TV.

      Polubienie

    • cen nie pamietam dokladnie bo to bylo dawno temu jak tam bylam. Moze duzo sie zmienilo. Mnie zniesmaczylo to ze limuzyne zapraszajace panow jezdzily od samego rana, oraz ze rowniez od rana, kluby w ktorych panie tanczyly na rurach i stolach (w samym centrum) mialy otwarte drzwi na osciez. Idac wiec na poranna kawe czlowiek widzial to i owo i jakos mu cala Ryga brzydla, lacznie z odpacykowana, kapiaca zlotem Starowka….

      Polubione przez 1 osoba

  3. Dużo prawdy jest niestety w tym co obie piszecie o Rydze. Na szczęście jadąc tam byłam przygotowana na to co mogę zobaczyć i dzięki temu nie wróciłam zdegustowana. Choć prawdę powiedziawszy nie rzuciły mi się w oczy żadne kluby go go, ani tym bardziej scenki rodzajowe z nimi związane :). Sami Łotysze byli bardzo różni, od niezwykle miłych, próbujących zagadać i czegoś się o nas dowiedzieć (niestety po rosyjsku) i takich, od których od razu czuć było niechęć. Pojęcia nie mam czym to mogło być spowodowane, ale widać już tak mają 🙂

    Polubienie

    • Tak właśnie 🙂 Tallin pod tym względem zdecydowanie wyprzedza inne, nawet bardziej sławne i piękniejsze miasta 🙂 Dzięki temu, podczas wieczornego spaceru Starówką można mieć wrażenie, że właśnie odbyło się podróż w czasie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s