Jeden dzień w piaszczystym przylądku czyli dlaczego warto zajrzeć do Punta Arenas

Są takie miasta na świecie, które oprócz dogodnych przesiadek na dworcach i lotniskach nie mają turystom do zaoferowania nic więcej. Mogą jeszcze ewentualnie posłużyć jako sypialnia w drodze do czegoś znacznie atrakcyjniejszego. W Patagonii takich miast jest całkiem sporo. Tam rządzi nieokiełznana natura. Niskie blaszane domki, bardziej przypominające garaże niż budynki mieszkalne, nie są w stanie…

Patagonia autostopowa oczami nowicjuszki

Przyznam się Wam do czegoś. Teraz, kiedy już wiem czym jest magia autostopu mogę to wyznać otwarcie i bez owijania w bawełnę. Łapanie stopa kojarzyło mi się kiedyś tylko i wyłącznie z formą oszczędności na transporcie. Nic dodać, nic ująć. W swoim poprzednim życiu wyśmiałabym tego, kto dorabia do niego jakąkolwiek inną filozofię. I choć…

Hola Argentina czyli z wizytą po drugiej stronie Andów

24 grudnia 2014. Wigilia. Zamiast pierwszej gwiazdki i śniegu za oknem – szum fal i rżenie dzikich koni. Argentina – krzyczał z paszportu niebieski tusz pieczątki wjazdowej. Kraj yerba mate, tanga i bezsprzecznie najlepszej wołowiny świata właśnie stanął przede mną otworem. Całkiem nienajgorszy prezent pod choinkę – pomyślałam z uśmiechem. W pierwszy dzień Świąt Bożego…

Z Chile do Argentyny przez tylne drzwi

200 km z Cochrane do Villa O’Higgins minęło w mgnieniu oka. Szutrowa droga pełna wzniesień i zakrętów, górskie pejzaże, rwące potoki i zmienna pogoda. Zdążyłam przywyknąć. Lekko wilgotne buty, zatęchłe ubranie – uroki jazdy przez deszczowe Chile. I jest przygoda. Prawie taka jaką sobie wymarzyłam ;). Ostatni odcinek chilijskiej siódemki to droga kręta i naznaczona…

Z Coyhaique na północ czyli coś o powrotach

Ha! Wiecie kim jestem? OPTYMISTKĄ! I na dodatek okazało się, że tancerką również. Skąd to przypuszczenie? Wyczytałam gdzieś ostatnio, że optymista to ktoś kto zrozumiał, że zrobić krok w tył po tym, jak się zrobiło krok w przód to nie tragedia. To cza-cza. Zatem skoro już wiecie kto siedzi po drugiej stronie monitora, mogę przejść…

Carretera Austral – szczęśliwa siódemka?

Wierzycie w przeznaczenie? A w szczęśliwe zbiegi okoliczności? Ja chyba nie. Piszę chyba, bo zaczynam mieć poważne wątpliwości, co do tego kto właściwie jest kowalem człowieczego losu. Czy to przypadek czy nasze świadome działanie kreuje rzeczywistość, w której żyjemy? Wyjeżdżając do Chile liczyłam, że znajdę odpowiedzi. Niestety jest wprost odwrotnie. Mam coraz więcej pytań… Czy…

Przez Chiloe na dwóch kółkach

350 dni deszczowych w roku, podkreślająca swoją odrębność lokalna społeczność, dobre asfaltowe drogi i ogólnie panująca drożyzna. Uzbrojona w oręże wykute z wiedzy zasłyszanej tudzież wyczytanej w internetach ruszyłam na podbój najbardziej znanego archipelagu Chile. Wybrałam tę trasę, bo była łatwiejsza. Tak po prostu. Nie jestem drugą Włoszczowską (wbrew temu, co sądzą niektórzy) i daleko…

ROWER – mój przyjaciel i mój wróg

Plany zawsze można zrobić. To w niczym nie przeszkadza, a czasem nawet bywa pomocne. Szkoda tylko, gdy z różnych przyczyn nic z nich nie wychodzi. Tym razem postanowiłam iść na żywioł. Deszcz, wiatr i setki dziwnych zbiegów okoliczności – moi nieustanni towarzysze, stali się wyznacznikami dalszej podróży. Mając takich przyjaciół robienie dalekosiężnych planów jest zbędne.…

Santiago na godziny

Nie wyobrażam sobie mieszkać z dala od wielkiego miasta, ale paradoksalnie na dłuższe wyjazdy wybieram miejsca, gdzie to człowiek ustępuje naturze, a nie odwrotnie. Metropolie mnie męczą. Wysysają energię i osaczają nadmiarem WSZYSTKIEGO. Dlatego wybrałam Chile. Tutaj przyroda gra pierwsze skrzypce. Góry, jeziora, wulkany i nieokiełznana niczym dzikość. Wolność i otwarta przesteń. A że trochę…